Mały wstęp już był, więc teraz chcielibyśmy przedstawić wam kolejnego członka rodziny Volish Control, starszego brata opisanego wcześniej moda. Nagrodźmy oklaskami Volisha Control Mega :)
W zestawie z tym, nieco bardziej rozbudowanym kawałkiem żelastwa, dostajemy oczywiście instrukcję oraz kabel USB. Wszystko to dostajemy estetycznie zapakowane w nieduże, schludne pudełko. Na pierwszy rzut oka, mod sprawia wrażenie naprawdę porządnej maszyny. Dostajemy baterię, która, ku zaskoczeniu, oferuje nam pojemność rzędu 4400 mAh! Mod posiada również regulację napięcia do 10 V oraz regulację mocy, aż do 50 W! W praktyce nasze niewielkie urządzenie, może zagwarantować nam vapowanie praktycznie przez cały dzień na najwyzszych obrotach (to jest - 50 W). Jest jednak jeden minus, który niektórym może przeszkadzać, a mianowicie czas ładowania. VCM w porównaniu ze swoim młodszym bratem VCN ładuje się prawie trzykrotnie dłużej. Problem ten ratuje fakt, iż możemy bez problemu vapować i ładować go jednocześnie, jednak wtedy na naładowaniu zejdzie nam jeszcze więcej czasu. Parametry - spoko, ale co z chmurą? To zależy. Osobiście jestem stałym użytkownikiem tego moda i choć sprawił mi on kilka drobnych problemów, to nie wpłynęły one na moje zadowolenie z vapowania. Mój set up to własnie VCM razem z Aspire Atlantis 2, co pozwala na zrobienie naprawdę słusznej zadymy. Szczerze powiedziawszy, podpinanie mniejszego clearo, o mniejszych możliwościach do tego moda nie ma większego sensu. O ile oczywiście nie jesteśmy amatorami spalonych grzałek ;) Ostatnia rzecz - cena. Tutaj możemy najlepiej zobaczyć równicę między VCM, a jego młodszym bratem, ponieważ różnica w cenie między nimi wynosi całe 100 zł.
Podsumowując...
Za 300 zł, które dla jednego są zbytecznym nadmiarem papieru w portfelu, a dla innych niedoścignionym wzorem bogactwa, dostajemy dobrze wykonanego, estetycznego moda o dużej pojemności baterii i całkiem nie małej mocy. Pytanie - czy warto? Moim zdaniem jest to trafiony zakup, jednak czekam na wasze opinie!
Dinky-D



